26 sierpnia | Pałac Struga

Hrabia Kospott zaprosił nas na podwieczorek do miejscowości zwanej Struga. - Czytamy pod datą 26 sierpnia 1816 roku w Dyliżansem przez Śląsk. 200 lat temu Izabela Czartoryska gościła w uroczym pałacu w Strudze. 

Pałac w Strudze w przededniu II wojny światowej
Byliśmy tam dzisiaj. Krajobraz jest piękny i salon ładny. Podwieczorek był pyszny, a muzyka przyjemna. (...) Miejscowość, o której mowa, znajduje się blisko Wałbrzycha; jest to małe miasteczko oddalone o ćwierć mili od Starego Zdroju. 

Początki pałacu w miejscowości o nazwie Struga (Adelsbach) sięgają drugiej połowy XVI wieku. W latach 1564-1573 został zbudowany przez Czettritzów, oczywiście początkowo jako dwór obronny, by w efekcie dokonanych w późniejszych latach przebudów i powiększenia stać się piękną barokową rezydencją.

Aczkolwiek przez Czettritzów wzniesiony, nie pozostał w ich rękach do końca. Tak miejscowość, jak i znajdujący się w niej zespół pałacowo-parkowy, często zmieniały właścicieli.

Dzieje pałacu w Strudze po zakończeniu II wojny światowej z pewnością należy uznać za jedne z bardziej zawiłych na Dolnym Śląsku. Od sierpnia 1945 roku (kiedy to, dodajmy, dzisiejsza Struga nosiła nazwę Strumyk), obiekt zajmowali żołnierze Armii Czerwonej. Następnie (chociaż nie wiadomo, od kiedy, bo w dokumentach pojawiają się dwie daty: rok 1959 oraz 1965) został przeznaczony na PGR. Od 1978 roku był w posiadaniu Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Rolno-Przemysłowego. Od 2001 roku jest własnością prywatną. Użytkowany był w sposób różny, m.in. w latach 50. i 60. w pałacu znajdował się skład nawozów sztucznych i materiałów pędnych. W 1966 roku podjęto w budynku prace mające na celu jego przystosowanie do pełnienia roli sanatorium PKP, prace jednak przerwano. Pałac przeszedł jeszcze kilka remontów, m.in. w latach 1974-1978, kiedy dokonano wstępnych prac zabezpieczających, w latach 1984-1985, gdy wykonano remont zabezpieczający, a następnie w latach 1996-1998 (kolejny remont zabezpieczający) i w roku 2008.

Ciekawostką może być, że w latach 70. mieszkał w nim społeczny opiekun zabytków W. Paciuk (polecamy artykuł, który ukazał się w czasopismie „Odra” 1979r. nr 6 s. 6-14, a który można przeczytać także on-line: Ryszard Wójcik "Wart Paciuk pałacu").

Obecnie pałac jest własnością prywatną, a właściciele – Agnieszka i Krzysztof Wieczorek – starają się przywrócić mu dawny blask. Wyremontowano już część budynków należących do zespołu.

Pałac w Strudze w latach 20. XX wieku

Pałac w Strudze w 2012 roku / fot. Bonvol (cc-by-sa)

15 sierpnia | Zamek Książ

Książ, trzeci co do wielkości zamek położony na obecnych ziemiach polskich, budził zachwyt okolicznych mieszkańców i turystów już 200 lat temu. 

Przekonuje nas o tym opis wizyty w Książku, jaki na kartach swojego Dziennika pozostawiła Izabela Czartoryska. Do Książa zajrzała w połowie sierpnia, a pisała o nim tak:

Położenie nadzwyczaj malownicze; dwie potężne ściany skalne porośnięte starodrzewem i krzewami najrozmaitszych gatunków, w głębi dość wąska dolina przecięta bystrym potokiem. Na jednym z olbrzymich masywów skalnych znajduje się zamek z wieżyczką, jego starożytne ruiny są najpiękniejszą ozdobą. Zamek zewsząd widoczny robi wielkie wrażenie. Poszliśmy go zwiedzić: brama, dziedziniec, korytarze, wszystko stylowe; sklepione sale i stare meble przypominają minioną epokę. Obejrzeliśmy więzienie i salę posiedzeń, gdzie się odbywały sądy, stare portrety dawnych właścicieli, jakieś zbroje, fotele i łoża niesłychanej wielkości oraz kredens wypełniony szklenicami, których objętość świadczyła, że rycerze owych czasów lubili sobie tęgo popić. Stamtąd obiegliśmy cały Książ, błądziliśmy po ścieżkach i przebiegliśmy wszystkie dróżki między skałami, aż w końcu dobrnęliśmy do małej zielonej łąki, na krańcu której znajduje się folwark. Znaleźliśmy tam doskonałą herbatę, pyszną śmietankę, masło i ciastka. Wszyscy byli zadowoleni, żartom i opowiadaniom nie było końca. Tutaj też czekały na nas powozy, powróciliśmy więc do Starego Zdroju. 

fot. Łukasz Danielczyk

fot. Elżbieta Świtulska

fot. Piotr Bieniecki (cc-by-sa)

Majestatycznie wznoszący się na skarpie zamek Książ powstał za czasów panowania na Śląsku ks. Bolka I Surowego, w średniowieczu często zmieniał właścicieli, by w końcu stać się własnością rodu von Hochberg (wcześniej: Hoberg), od roku 1848 noszącego tytuł von Pless (książąt pszyczyńskich). Ich własnością Książ był od 1509 r. aż do 1944, oni również poczynili największe zmiany w jego pierwotnym wyglądzie, m.in. dobudowując barokowe skrzydło frontowe w latach 1718-1734 oraz dokonując rozbudowy w latach 1908-1923, kiedy zamek otrzymał dwa wielkie skrzydła od zachodu i północy.

Wojnę przetrwał niezniszczony, aczkolwiek nie ostał się w całości w przedwojennej swojej szacie; stan jego zachowania w roku 1959 określono na 70%. Od pierwszych lat powojennych pełnił funkcje muzealne, konferencyjne i biurowe, dzięki czemu w dobrym stanie przetrwał do przełomu roku 1989.
Dzisiaj Książ kojarzymy przede wszystkim z postacią Daisy von Pless i jest nam znany głównie z wiązanych z nim tajemnic z okresu II wojny światowej. Dostępny dla turystów (chociaż zwiedzać można tak naprawdę niewielką część zamku) przyciąga liczne ich rzesze w każdy właściwie weekend, szczególnie zaś w dniach organizacji wydarzeń tematycznych, np. Święta Kwiatów na początku maja lub Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic, w czasie którego w połowie sierpnia Joanna Lamparska i zaproszeni przez nią goście opowiadają o bajkach, legendach, zagadkach, opiniach, faktach i pogłoskach dotyczących Książa i Dolnego Śląska.

Na szczęście wszystkie te wydarzenia i tłumy gości nie szkodzą budynkowi i jego pięknemu otoczeniu. Zwiedzając zamek z Dziennikiem Izabeli Czartoryskiej w ręku, śmiało możemy powiedzieć, że w ciągu ostatnich dwustu lat zmiany tam zaszły nieznaczne...

11 sierpnia | Lisia sztolnia

11 sierpnia Izabela Czartoryska odbyła uroczą wycieczkę do kopalni węgla urządzonych według angielskiego systemu.

Lisa Sztolnia współcześnie / fot. Lotharson

Wizytę w kopalni opisuje następująco: (...) weszliśmy do barki – było nas razem dwanaście osób. Płynęliśmy strumieniem czy podziemnym kanałem o powierzchni pól mili niemieckiej. Wszystko było rzęsiście oświetlone, poprzedzała nas piękna muzyka na innej barce. Po przybyciu do kopalni, gdzie było dość obszerne wgłębienie, znaleźliśmy bardzo piękny salon. Wszystko było umajone zielenią i rzęsiście iluminowane. W głębi transparent przywitał nas słowami, którymi górnicy pozdrawiają zawsze tych, których ujrzą lub spotkają; są to dwa słowa: "Szczęść Boże", co jest równoznaczne z życzeniem: "wróć stąd szczęśliwie i bezpiecznie". Wyrazy te jarzyły się w głębi ślicznego salonu, pośrodku którego stał wytwornie nakryty stół z lodami, ciastkami, winem, herbatą i owocami. (...) Byliśmy 200 sążni pod ziemią, rzęsiście oświetleni, otoczeni kwiatami i wróciliśmy wesoło przy dźwiękach obojów i klarnetów, wyraziwszy wdzięczność aranżerom tej wystawy.

O początkach Wałbrzycha wiemy niewiele, w średniowieczu zaistniał jako miasteczko tkaczy i znajdował się w rękach rodziny von Czettritz. O jego ważności dla Dolnego Śląska zadecydowały bogactwa naturalne – stał się ważnym punktem na śląskiej mapie wraz z rozwojem górnictwa. Ale do tego upłynąć musiało jeszcze sporo czasu. W drugiej połowie XVI wieku nastąpiło wprawdzie uruchomienie pierwszej kopalni, ale w leżącym nieopodal Białym Kamieniu, póki co w Wałbrzychu (a właściwie Waldenburgu) nadal parano się głównie tkactwem.

W kwietniu 1738 roku dotychczasowi właściciele sprzedali Wałbrzych hr. von Hochbergowi, niespełna pół wieku później powstały kopalnie "Graf Hochberg" i "Johannes", koksownia oraz inspektorat górniczy. Po buncie tkaczy w roku 1793 ich pozycja słabła na rzecz pozycji górników, górnictwu też miasto zawdzięczało poprawę sytuacji materialnej w kilka lat po wspomnianym buncie.

W roku 1815, zatem w czasach, gdy wizytowała te strony Izabela Czartoryska, w Wałbrzychu i jego najbliższej okolicy pracowało już blisko tysiąc górników, a niewielkie miasteczko stało się czołowym ośrodkiem przemysłu ciężkiego na Dolnym Śląsku.

Plan wałbrzyskich pól górniczych w 1815 roku

Z opisu zamieszczonego w Dzienniku wynika, że Czartoryska zwiedzała tzw. Lisią Sztolnię, którą zaczęto drążyć w 1791 roku, zaś pomysłodawcą tego rozwiązania (sztolnie i transport węgla łodziami) był Friedrich Wilhelm von Reden. Od samego początku jej istnienia mogli wchodzić do niej turyści, toteż wizyta Czartoryskiej nie była niczym dziwnym – przed nią był tutaj m.in. Fryderyk Wilhelm II oraz John Quincy Adams, wówczas ambasador USA w Berlinie.

Turyści w strojach górniczych przed wejściem do Lisiej Sztolni w II połowie XIX wieku / rys. C. Häberlin

9 sierpnia | Stary Zdrój

8 sierpnia 1816 roku Izabela Czartoryska opuściła Cieplice. Nie oznacza to jednak zakończenia naszej podróży po Dolnym Śląsku, bowiem i ona pozostała w granicach tego regionu jeszcze blisko miesiąc, zwiedzając kolejne miejsca i wizytując przedstawicieli innych znanych rodów.

8 sierpnia Izabela Czartoryska po raz ostatni skorzystała z cieplickiego kąpieliska i z żalem, jak sama napisała, opuściła to uzdrowisko, udając się... do następnego, położonego nieopodal. 

O szczegółach podróży możemy przeczytać w Dzienniku: O godzinie dziewiątej byliśmy na szosie; serca mieliśmy ściśnięte, a oczy jak długo się dało utkwione w Śnieżkę. W południe przybyliśmy do Kowar, ładnego miasta (...). Tam, po zjedzonym w oberży "Pod Czarnym Koniem" (która to nazwa, jak zanotowała arystokratka, była na Śląsku wówczas modna) posiłku, będącym śniadaniem i obiadem jednocześnie, udała się w dalszą podróż – do Starego Zdroju.

Stary Zdrój to dzisiaj część Wałbrzycha, dawniej był jednak oddzielną miejscowością o statusie uzdrowiska. Do Wałbrzycha został włączony na początku XX w., kiedy nie miał szans na samodzielną dalszą egzystencję. Do upadku uzdrowiska przyczyniło się to, co zadecydowało o rozkwitu Wałbrzycha: rozwój górnictwa – prowadzone prace naruszyły warstwy wodonośne, przez co nie można już było korzystać z dobrodziejstw zdrojowych wód.

W czasie, gdy gościła tam Izabela Czartoryska, miejscowość należała do rodziny von Mutius, a Stary Zdrój był u progu prosperity (która przypadła na połowę XIX w.). Centralne miejsce zajmowała promenada, przy której stał luksusowy hotel Lwi Gród, w pobliżu znajdowała się także hala spacerowa i wiele innych zabudowań postawionych głównie ku wygodzie i rozrywce kuracjuszy. 

Rodzina von Mutius pochodziła z Miśni, w XIX w. jej przedstawiciele byli właścicielami wielu dóbr ziemskich na obszarze współczesnego Dolnego Śląska i Opolszczyzny, m.in. Olbrachtowic, Bronowa, Mirosławic koło Sobótki oraz Bakowic nieopodal Namysłowa.





Sam Stary Zdrój i pobyt w nim pod datą 9 sierpnia opisuje Izabela Czartoryska następująco: Rano pijam wody; źródło znajduje się w pobliżu – moje okna wychodzą na promenadę publiczną; zażywam tam przechadzki wraz z wszystkimi kuracjuszami; potem spacer w lektyce po okolicy aż do śniadania, które trwa dość długi. Od dziesiątej do południa piszę lub czytam; w południe biorę kąpiel, około drugiej jemy obiad, potem robimy niezbyt dalekie wycieczki. Często pijemy u mnie herbatę, o dziesiątej w całym Starym Zdroju gasną światła, zapada cisza i wszystko zasypia.


Czyż nie przypomina to dzisiejszych pobytów na kuracjach?