3 września | Wrocław


Opuściwszy uzdrowiska, Izabela Czartoryska udała się w podróż do swoich ukochanych Puław. Nie obyło się jednak bez postojów. Od 30 sierpnia do 3 września bawiła arystokratka w stolicy Dolnego Śląska, która teraz zrobiła na niej nieco lepsze wrażenie niż w drodze do uzdrowiska. 

fot. Philip Bitnar (cc-by)

Wiele uwagi poświęciła budowlom sakralnym Wrocławia i tak o nich pisała: Nazajutrz zwiedziliśmy kościoły. Styl gotyckie ma zawsze dla mnie wiele uroku, zresztą uważam, że najlepiej odpowiada boskości. Antyk jest piękny, lecz nie daje możności skupienia się, nie napawa pobożnością ani ślepą wiarą, która zbliża człowieka do Stwórcy. Kościół gotycki, którego wyniosłe sklepienia są oświetlone starymi witrażami, którego ściany spatynowane przez wieki świadczą o starożytności, kościół wreszcie, który oglądałam we Wrocławiu, zwraca myśl wyłącznie ku Bogu. (...) Katedra, kościół Św. Krzyża i inne, wszystkie w gotyckim stylu. Zwiedziliśmy ratusz pełen najstarszych pamiątek; plan, rzeźby, wieże, bramy, wszystko gotyckie.

W następnych dniach odwiedzała Czartoryska kolejne ważne osobistości ówczesnego Wrocławia i Dolnego Śląska, podziwiała także dalsze zabytki miasta. Pod datą 3 września napisała: Byłam u profesora Bacha, który posiada piękną kolekcję obrazów. Dodajmy, że wzmiankowany profesor był malarzem, grafikiem i ceramikiem, zatrudnionym wcześniej u Ossolińskiego w Warszawie, a od 1791 r. sprawującym funkcję profesora wrocławskiej Szkoły Sztuk Pięknych.

Co jeszcze widziała Izabela Czartoryska? Z pewnością bibliotekę; pomieszczenie niezbyt piękne – stary z najwyższą we Wrocławiu wieżą klasztor elżbietanek. Zosia wraz z innymi weszła na szczyt wieży, skąd roztaczał się piękny widok. Odwiedziła ponownie Kornów w Osobowicach, gdzie po obiedzie udała się do dębowego lasu pięknie utrzymanego, gdzie porządne gospody, różne gry i zabawy; kręgle, huśtawki, gonitwy do pierścienia i wiele cienia gromadzą w każdą niedzielę tłumy ludzi. (...) Wśród lasu na wzgórzu stoi mała kapliczka poświęcona Matce Boskiej. Urzekła ona arystokratkę swą prostotą, a zarazem popularnością wśród miejscowej ludności.

fot. Maciek Lulko (cc-by)

fot. Klearchos Kapoutsis (cc-by)

fot. Krzysztof Belczyński (cc-by-sa)

fot. Jar.ciurus (cc-by-sa)
3 września to dzień, w którym opuściła Wrocław i udała się w dalszą drogę.

Dla nas to dzień, w którym odkładamy Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816 na półkę, Was jednak zachęcamy zarówno do jego lektury, jak i podróżowania szlakami, o których wspominała Izabela Czartoryska. Może napiszecie swój Dziennik..?

6 lipca | w drodze

6 lipca rano Izabela Czartoryska opuściła Wrocław i udała się w dalszą drogę w kierunku Cieplic. Zanim jednak dotarła do miejsca kolejnego postoju, zanotowała kilka uwag odnośnie zwyczajów i tradycyjnych zabaw mieszkańców dolnośląskich wsi. Warto przypomnieć sobie jedną z nich zwaną świętem kura, odbywający się zawsze w pierwszych dniach lipca.

Tak opisuje to Autorka Dziennika: Na drugiej stacji pocztowej w uroczej okolicy ujrzeliśmy na świeżo skoszonej łące tłum wieśniaków i wieśniaczek porządnie i czysto ubranych, stojących w grupkach. Raczyli sie chłodnikami i bawili się przy muzyce. (...) w ogólnej zabawie brały udział sąsiadujące ze sobą wsie. Osią zainteresowania był kur umieszczony na szczycie słupa – trzeba go było dosięgnąć kijem, mając zawiązane oczy. Każde potknięcie zdwajało radości śmiechy.

5 lipca | Wrocław

Do Wrocławia przybyliśmy wcześnie rano, lecz że był to czas jarmarku, musieliśmy się zadowolić byle jaką oberżą i kiepskim obiadem. 

I dziś podobna sytuacja była możliwa. Jarmarki zajmują wrocławski rynek i okoliczne uliczki przez dużą część roku. Jest Jarmark Świętojański, jest Jarmark Bożonarodzeniowy, są różne inne, mniejsze, jak chociażby organizowana w ramach Europejskiej Stolicy Kultury "Lwowska uliczka", którą na nagraniu uwiecznił Adalbert B.



Podobnie jak w innych europejskich miastach, także we Wrocławiu tradycja organizowania jarmarków sięga wczesnego średniowiecza. Najstarsza wzmianka o wrocławskim targu pochodzi z 1149 roku, kiedy to książe Bolesław IV Kędzierzawy nadał benedyktynom z nieistniejącego już opactwa na Ołbinie prawo organizowania Jarmarku w dniu patrona św. Wincentego i osiem dni po nim. Kolejne wrocławskie targi odbywały się na lewym brzegu Odry w dniu św. Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia, w dniu św. Elżbiety i w dniu św. Barłomieja.

W Breslau, na wzór innych niemieckich miast, zaczęto organizować jarmarki bożonarodzeniowe stosunkowo późno, bo dopiero w początku XIX wieku. Jak czytamy w berlińskim Zeitung für die elegante Welt. Mode, Unterhaltung, Kunst und Theater w styczniu 1837 roku: tutejszy jarmark bożonarodzeniowy odróżnia się zewnętrznie od innych nie tylko handlem trwającym w budach wieczorną porą w świetle lamp, ale przede wszystkim tym, jak wielki skutek ma ta mała różnica na frekwencję o tej porze dnia. Ów jarmark stał się prawdziwym świętem mieszkańców miasta, a jego osobliwość wypływa z wewnętrznego stylu bycia wrocławian, jak i z ich jedynej w swoim rodzaju wrażliwości. Jest nierozerwalnym zespoleniem interesów rzemiosła i handlu z potrzebą rozrywki, jaką niesie ze sobą kupowanie prezentów. To czyni go odmiennym od wszystkich innych jarmarków.